Lato

"A muzykiem serce"
Roztańczona duszo! Grajże mi, graj.
Gdzie gaj nieszczęść i wypadków, tam
ja świadków szczęścia szukam. Wiem,
że nie zatrzymam czasu. Że zawczasu
spakować trzeba smutki w jedną torbę
i w nieba stronę otworzyć ramiona
smakując szczęścia. Coś mi w głowie
tańczy. To chwilowa tęsknota i cichy
Twoich skrzydeł szelest. Zredukowany
rejestr marzeń śpiewa mi do ucha.
Słuchać go nie chcę. I nie będę. Przędę
radość i szczęście kłując się w palec
głupotą i rozczarowaniami. Czy wiesz,
że łączysz się z moimi marzeniami?

"Szept"
Dusza się śmieje i oczy
usta serce skronie
i policzki nieustannie
w rytm miłosnego
taktu czy aktu
erotycznego
związanego z nim
to czym są
niedopowiedziane słowa
sekrety tajemnice
i skarbnice zwierzeń
wiedzą tylko wpatrzone
w siebie oczy
przyspieszone bicie
serca aż do wnętrza jego
dreszcze i powietrze
pachnące konwaliową
czystą miłością
piasek we włosach
w uszach szumiące
morskie fale
dalej o kolejny krok
jak skok na głęboką wodę
w zupełnie nieznane
chciane i wyczekiwane
delikatny podmuch wiatru
na zmęczone powieki
daleki i bliski
niespodziewanie
zaproszona na kolację
zostaje na śniadanie

"A ona cicha"
A jak patrzy na nią to tak
jak nigdy nikt inny nie patrzył
A ona cicha
Kiedy dotyka jej policzków
i usta pieści pocałunkami
ona  myśli o nim nocami i dniami
Sami
Zakochani
Żądze i pragnienia
Onieśmielenia po wspólnie
oglądanych słońca zachodach
i wschodach zarazem
A jak mówi do niej to tak
jak nikt przedtem nigdy nie mówił
A ona rozmarzona
Wtula się w jego ramiona
zapominając o wszystkim
Dalekim i bliskim
Nic nie istnieje
Miłość daje im nadzieję na szczęście
Nic więcej
Dotykając jej rąk i skroni sprawia
że niezwykle powoli czas mija
Wieczna i piękna jest każda chwila
Tli się coś niesamowitego
Odległego od ludzi zabiegania
i czasu
A jak ją dotyka to
najbardziej czule
Zmienia jej świat z rzeczywistości
ponurej na tęczową krainę
Minutę w godzinę
Znaczenie swe
zatraca czasoprzestrzeń
Raz jeszcze
I jeszcze jeden
I Znowu
 
"Oczyszczenie"
Zamknij oczy. Siedząc na zielonej
łące czujesz, jak delikatny wiatr
gładzi Twoje zmęczone czoło. 
Uciekasz od zgiełku codzienności,
by na chwilę poddać się upojności
obcowania z naturą. Rozrysowuje się
wokół Ciebie cudny krajobraz rzek
i traw, i stawów, i polnych kwiatów.
Zasypiasz spokojnym snem dziecka,
które beztrosko uśmiecha się do
codziennych wspomnień. Nie liczysz
minut, ani godzin. Nic nie może Ci
przeszkodzić w tej duchowej uczcie.
Krople letniego deszczu zaczynają
dotykać Twoich włosów. Czujesz, jak
Twoje ciało porusza się razem
z kłosami zbóż. Budzi Cię nagły
grzmot, który uniósł się nad Twoją
głową. Obserwujesz nieskazitelnie
chabrowe chmury, a na nich pięknie
wyhawtowane, białe błyskawice.
Najwspanialsze potoki słów, nie są
w stanie opisać tego, co widziały
Twoje źrenice.  Rozkołysana
na wietrze, tulisz się w powietrze.

"Mów do mnie jeszcze"
Mów do mnie. Mów do mnie jeszcze.
Coraz więcej i więcej. Nie zamykaj ust
w najważniejszych momentach.
Nie zamykaj oczu, kiedy na Ciebie patrzę.
Bądź dla mnie. Trzymaj mnie za rękę
i prowadź w dobrym kierunku.
Pomóż mi. Proszę! Potrzebuję ratunku,
bo to, co w sercu noszę jest za ciężkie
dla mnie. Nie odwracaj się w drugą
stronę. Nie udawaj, że mnie nie zauważasz.
To, że mnie obdarzasz jakimkolwiek
uczuciem, wcale Cię nie usprawiedliwia.
Zastanawiam się, czyja to wina? Moja?
Dlatego, że dałam się zwieść, niczym dziecko,
wiedząc, że dość kiepsko wygląda nasza
przyszłość? Twoja? Dlatego, że traktując
mnie, jak  pluszowego misia, nie pamiętasz
dzisiaj tego, co było? Było, ale się skończyło.
I nie wróci. Mogę płakać, milczeć, czy pod
tramwaj rzucić moją załzawioną duszę.
Nie pomoże. Może w późniejszym czasie
da się zapomnieć? Nie. Wiem, że nie.
A chcesz wiedzieć, dlaczego? Mimo tego,
że egoizm przeniknął Twoje wnętrze, ja,
ja i moje serce chcemy ciągle więcej
od Ciebie. Mów do mnie. Mów do mnie jeszcze.

"Być. To wystarczy."
W świecie bitwy i gonitwy, gdzie chytrego goni chytry
Warto znaleźć bratnią duszę. ‘Ale przecież nic nie muszę’-
‘W sobie zawiść i gniew duszę‘ powie ten, komu nie zależy.
Radość z życia każdemu się należy. Oczy widzą, co się
Dzieje, serce smutne i boleje nad tym, że zrobić nic nie
Może. ’Pomóż Boże!’ krzyczy, woła, lecz nie słyszy
Odpowiedzi. W głowie pewien plan mu siedzi. Czas
Odetchnąć i wziąć oddech głęboki. Dodać  do tego
Uśmiech szeroki i… to dopiero połowa sukcesu! J
Nikt jeszcze nie wymyślił żadnego adresu, pod którym
Znajdziemy lekarstwo na smutki. Jednakże w świecie są
Krasnoludki, które starają się być dobre. Chcą być mądre,
Rezolutne, chociaż czasem też bywają smutne. I choć
Czasem są głupiutkie, wiedzą, że serduszka ich malutkie
Podpowiedzą, co robić dalej. ’Ej Ty nie szalej!’ albo
‘Jestem i będę. Zawsze i wszędzie, nawet kiedy bardzo
 Źle będzie’. Bratnia dusza pomaga. Dzięki niej rodzi
Się w człowieku odwaga i poczucie, że nie jest sam.
Nigdzie. Ani tutaj, ani tam…

"Nie poddawaj się"
W świecie histerii, nerwów, barier, różnych
Karier - nie poddawaj się! Kiedy będzie
Źle, nie tak, jak być powinno… Nigdy.
W wielkim bezradności szale, kiedy wszędzie
Jakieś “ale” - nie poddawaj się! Sobą bądź,
Zawsze, wciąż. Nie udawaj. Sił dodawaj
Sobie, nie odejmuj. Niczym się nie przejmuj.
Chwile słabości, czy bezradności - ludzkie
Odruchy. Czasami ludziom potrzeba skruchy.
Nawet, gdy będzie naprawdę źle - nie
Poddawaj się! Pomyśl, że nie jesteś sam,
Przyjaciele to i tam. Wyrozumiali, wspaniali.
Wszystko by Tobie oddali. Po to są. Bardzo tego
Chcą. Kiedy przyjdzie smutek - nie poddawaj się!
Powiedz sobie - nie! Ja chcę iść do przodu. Nigdy
Sam nie będziesz, bo przyjaciół masz wszędzie.
I kiedy będzie źle, pamiętaj - nigdy
Nie poddawaj się!

"Zaufać"
Zaufać. Zaufać komuś, kto zasługuje, a nie
dlatego, że mu przysługuje. Przyzwyczajenia da
się zmienić. Obyczaje odmienić. Zamienić.
Wszystko i nic. Nie być, albo być. Człowiek się
angażuje, buduje, rujnuje i znowu. Buduje.
Czasu to trochę zajmuje, jednak on się nie
przejmuje. Wszystko sobie przygotuje, Pewny grunt.
Po co? Bo się boi. Potrzebuje ostoi. Ciepła i bliskości.
Trochę nieśmiałości. Zaufać. Zaufać bez granic,
lęku przestraszenia, od niechcenia. Zaufać człowiekowi.
Nawet wrogowi. Chociaż nie. Jemu nie. Przyjaciela
chce mieć każdy. Bojaźliwy i odważny. Każdy.
Bez wyjątku. Chce zaufać, pomagać, czy się
po prostu dogadać. Zaufać to zawierzyć.
To móc się zwierzyć ze swoich obaw, lęków
i problemów. Zaufałeś? Serce oddałeś?

"Głupoty"
Wstając rano z łóżka, w którym
Sypia rocznie milion osób, myśli
Sobie człowiek o tym, co go dnia
Tego spotkać może.
Może i nie może.
Chociaż nigdy nic nie wiadomo.
Kto? Co? I komu? I z jakiej okazji?
Wychodząc z domu trzaska drzwiami,
Kłócąc się z żoną. Po co? Myśli sobie.
Na to to komu?
Żona wściekłą, do kochanka pójdę,
Mówi sobie. Zaraz! Chwila! Czekaj!
Toż kochanek jest w żałobie!
Wujek mu, czy ciotka zmarli
Jakiś miesiąc temu, nie wiadomo,
Czemu. Wrócił mąż. Z pracy.
Pogodzili się, On z bukietem róż
Herbacianych do niej przyszedł.
Ona z obiadem czekała gorącym.
Ukląkł. Przeprosił. Ona płakała.
Ona - żona. On - maż.
Kłócą się wciąż i wciąż nieustannie
O byle co, o głupoty.
A jednak przeprosił. Ona też.
Żyją dziś w zgodzie, choć czasem
Drą koty, jak zwykle.
O głupoty.

"Serce też sługa"
Serce też sługa, bo czemu niby nie?
Czasy są takie, że każdy służyć może.
Nawet serce - wielkie, czerwone, krwiste,
Umięśnione, potężne, osłabione
Wszystkimi miłosnymi zawirowaniami.
Serce też sługa, jak każdy inny organ.
Czuje, się raduje i smuci czasami.
Między nim a innymi organami
Nie dochodzi do sprzeczek, kłótni,
Nieporozumień, czy ostrej zdań wymiany.
Serce też sługa, miłosny panicz
Lub panna, która to serce okupuje.
Momentami źle się czuje, ale to
Tylko chwilowo. Wszystko z głową!
Po kontrolą, nadzorem, czy jak tam zwał.
Serce też sługa, choć już zmęczone
Swoją ponurą rzeczywistością,
Miłości, nie miłości, rozstanie,
Zakochania, romanse!
Wielkie dystanse i uciekania.
Od siebie i innych - winnych i nie.
Winnych, bo patrzeli, jak się
Męczy, zamiast mu pomóc.
Serce też sługa, tylko już
Bardzo stary. Pamięta jednak to
Wszystko, co mu ludzkie słabości
I namiętności każdego dnia i
W każdej minucie
Podawały.