piątek, 16 grudnia 2011

"Cierpliwość"

Lekko. Tak, jakby wszystko było
proste. Takie radosne, prawdziwe,
takie żywe i urozmaicone. Wszystko
idzie w dobrą stronę. Jest ozłocone
szczęściem, przeniknięte czułością
niezmierzoną i niezliczoną ilością
uśmiechów na twarzy. Pięknie jest
marzyć. Jeszcze piękniej realizować
te marzenia. To czas spełnienia.
Czas wielkich wrażeń, ważnych
wydarzeń i oddania. Czas czekania.

niedziela, 11 grudnia 2011

"Agja"

Niezaprzeczalnie jedyni w swoim
rodzaju. Niepodważalnie piękni
duchowo. Choć każde z nich, każde
z nas, drogą swoją kroczy, umiemy
się zaskoczyć, ze sobą rozmawiać,
z siebie drwić i śmiać się z samych
siebie. Z nią tak lekko jest, tak
pewnie. Z nim nieśmiało, ale śmiesznie.
Grzecznie. Ufam jej, jak nikomu
chyba. Zdobywa się taką przyjaźń
w tajemnicy, nie krzyczy się o tym
głośno. Trzyma się ją w sercu i patrzy,
jak rośnie. Jak rozkwita. Obserwuje się
jej pąki, jej owoce. To przepłakane
noce, prześmiane całe dnie, to wszystko
to, czego chcę, czego pragnie człowiek
od życia. Nie mam przed nimi do ukrycia
nic. Lubię z nimi być. Z nią szaloną,
nieposkromioną, grająca, zwierzającą się.
I z nim. Spokojnym, opanowanym, ale
zaczarowanym muzycznie i tak fantastycznie
zadziornym. Z nim przekornym. Dają mi
uśmiech na twarzy. Dają mi uśmiech taki,
o którym niejedni mogą tylko marzyć.

czwartek, 8 grudnia 2011

"Nie znikaj"

Znad potoku słów wypływa
gdzieś nasza, moja, Twoja wina.
Zamykasz ostatnie drzwi, za nimi
nie ma już nic. A ja, wciąż stęskniona
za Tobą, chcę trwać, Ty ratujesz
mnie sobą. Ten żal, który przeszedł
gdzieś obok, niech zniknie na zawsze
już z nas. Czułe szeptanie do ucha,
zniknie miłość, radość i otucha.
Zamknąłeś ostatnie drzwi, między
nami nie ma już nic. A ja, wciąż
stęskniona za Tobą, chcę trwać
Ty ratujesz mnie sobą, ten żal,
który przeszedł gdzieś obok, niech
zniknie na zawsze już z nas. Bo czas.

środa, 7 grudnia 2011

"Zamknięte powieki"

W Twoich oczach znużenia ponurego
obudził się stan. To, co mam teraz, już
nie raz jeden w biedę duchową się
zamieniało. Kiedy chciało się za dużo,
a za mało się miało. Wtedy, kiedy
kochało się tych niewłaściwych drani,
którzy kochani chcieli być najbardziej
na świecie. Nie wypada kobiecie
komplementować, ani szepteać do ucha
na dobranoc. Ona ma słuchać. Tęsknota
ogarnęła cały ten stan. A człowiek
nie wie sam, w którym udać się kierunku.
Niedoceniony idzie w różne strony
i czeka na tę miłość, która da mu trochę
bliskości, odrobinę czułości z nutą
zazdrości i łyżką pragnienia dla zapomnienia,
żeby miała dobry smak. Kochać tak,
jak nikt obok nie potrafi i nie gasić tego
żaru w sobie. Widzieć go w Tobie,
nie zabijać, nie unikać, ale ryzykować.
Kochać. Nie żałować. Ona nie może
tego zrobić, choć bardzo by chciała.
Ku niemu jej miłość jest jeszcze za mała.

niedziela, 4 grudnia 2011

"Jak On"

Jej marzeniem było być z kimś,
z kimś takim, jak On.
Z kimś, kto będzie się o nią
martwił tak, jak On.
Kto będzie ją rozśmieszał
tak, jak On.
Z kimś, kto będzie poprawiał jej
humor, nawet wtedy, kiedy
okaże się to zupełnie niemożliwe
i niewykonalne, jak On.
Z kimś, kto nazywać ją będzie tak,
jak tylko ona by chciała.
Z kimś, kto będzie mówił, że wcale
nie jest tak, jak myśli.
Kto będzie śmiać się z jej żartów,
zupełnie, jak On.
Z kimś, kto najmocniej na świecie
będzie trzymał za ręce, jak On.
Kto pokaże, że deszczem jest słońce,
a słońcem deszcz, jak On.
Kto udowodni, że kochać, to nie
mieć, a być, jak On.
Z kimś, kto zamiast mówić, będzie
robił, jak On.
Kto będzie patrzył ciepłym wzrokiem
na nią, jak On i tylko On.
Z kimś, kto okaże się tym jednym
jedynym i najcudowniejszym.
Tym najważniejszym. Jak On.

"Kosmiczne Idywiduum"

Chcesz być postrzegany jako cham,
a ja Cię znam zupełnie z innej strony.
Niepochlebne zdanie przeistoczyło się
w coś niesamowitego. Z nielubianego
zamieniłeś się w lubianego miłosiernego
ojca, głowę rodziny, która nawet umie
przyznać się do błędu, a nawet do winy!
Kreacja na bezczelnego chama, który
od wieczora do rana próbuje zasłużyć
na swój podziw. Nic bardziej mylnego.
Czas zauważyć w Tobie człowieka
niezwykle zrównoważonego, śmiałego,
doświadczonego i z ogromnym poczuciem
humoru. Jesteś kimś pełnym wigoru,
niesamowitym! A jak grasz, ach...
stwarzasz wokół siebie aurę magii
i niesamowitości. Nie jeden Ci zazdrości.
Masz czasami ludzkie odruchy, umiesz
dodać otuchy, umiesz się śmiać, jak
mało kto. Drzemie w Tobie niesamowicie
pozytywne zło. Takie urocze. Takie
niecodzienne, zmienne, a jednocześnie
niezmienne. Specyficzne indywiduum.
Święte i nie święte. Delikatnie, acz
konkretnie kopnięte. Nieokiełznane.
Stworzenie w głębi serca oddane, miłe,
czułe, sprawiedliwe, aktywne i... kochane.

sobota, 3 grudnia 2011

"Szuflada wspomnień"

Wyciągam z szuflady kolejne kłębki
zaczarowanych wspomnień. Tych
małych i dużych, próżnych i takich
niezwykle wartościowych. W każdym
inny człowiek, inny wyraz, inna czasem
miłość, inne uczucie. Wszystko inne.
A w szufladach kieszonki, a w nich
małe cząstki tego, co było chwilą
ulotną, a teraz już nie wróci. Ocalić
wspomnienia od zapomnienia. Od
ludzkiej złośliwości, od żaru nieżałości,
od niesnasek, od wszystkiego, co złe.
Wspomnieniami karmić się chce każdy,
kto ma w nich choć ułamek lepszego
siebie. Ich magia i moc sprawiają, że
co noc wracają wszystkie te dobre,
te pozytywne i te, niestety, naiwne.
Jest we wspomnieniu taki człowiek,
który już powoli odchodzi gdzieś tam,
w zapomnienie. Staje się jakby małą
chwilą, która właśnie mija. Trzeba
go zamknąć w szufladzie, by na dzień
stamtąd nie wychodził. Gdy jednak
noc nadchodzi jego portret wraca.
Jak sprawa nigdy niewyleczonego kaca,
jak cień, jak tęcza po deszczu w dzień
słoneczny, on jest. Ach wiem, że
niedorzeczny. Zamknąć zatem koniecznie
w szufladzie trzeba ten skrawek nieba,
który zachodzi szarością. Wybielić go
należy, pokryć błękitem, by tuż przed
świtem pachniał cudną pozytywnością.