W głowie myśli nie ubywa. Przykrywać
by można kolejną warstwą zapominania
wszystkie niechciane chwile. Te czułe, te
miłe, te bezpowrotne. Ulotne były, jak
o poranku mgła. Jak zorza. Bezdenne, jak
morza i rozległe. Jest cisza. Unosi się
tylko powietrze gdzieś nad głową, a między
sobą szepczą korony drzew. Śpiew słychać
jakichś ptaków znad rzeki, daleki, choć
urzekający. Mdlący zapach bzów. Jak ze
snu sceneria. Panuje kokieteria i zarazem
opanowanie. Tę magię wypełnia księżyca
blask. Jest noc. Ciężki dzień kładzie się
do snu, by znów jutro się obudzić. Zasypia.
A wokół wszystko kwitnie. Z domieszką
lata i zimy jesienna wiosna wprowadza się
do świata. Jest ciepło. Tak zimowo, tak
wiosennie, jesiennie i naprawdę letnio. Choć
śnieg prawie już na ziemię spadł, a świat
zapomniał, co to wiosna. A wszędzie pełno
żółtych tulipanów. Jest tak, jak być powinno.
Chwilo, zostań. Nie zamienię Cię na inną.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz