sobota, 25 lutego 2012

"Wiesz co, Tato...?"

Przychodzę dzisiaj przed Twoje
święte Oblicze. Płaczę nawet
ze wzruszenia. Dziękuję Ci za
to, że mnie zmieniasz, że mną
kierujesz i proszę zarazem o to,
żebyś był. Ty - moja Ostoja,
Opoka, moje Wytchnienie. Ty.
Nagle wszystko wydaje mi się
być takie łatwe. Niczego się już
nie boję. Wiem, że mnie kochasz.
Czuję to. Twoja miłość darem
jest dla mnie nieopisanym. Ty
wszystkie moje choroby leczysz,
wszystkie rany. Pomagasz mi
każdego dnia. A ja trwam w Tobie.
Proszę Cię o siłę i o wiarę.
Powierzam Ci wszystko to, co
mam - życie moje całe razem ze
wszystkimi niedopatrzeniami.
Prowadź mnie swoją ścieżką.
Ja jestem. I Ty też bądź. Idę
do Ciebie i normalnie rozmawiamy.
A Ty, Panie, jesteś dla mnie
taki czuły, wyrozumiały i umiesz
mi wybaczyć. Czuję, że z dnia
na dzień kocham Cię bardziej.
Przenikasz mnie i wyciągasz z
życiowego dna. Wyczuwam
Twoją obecność. I wiem już,
wiem, że przy Tobie chcę trwać.

1 komentarz: