Cichy szept i łzy szczęścia płynące
po policzkach. Ogromna wiara w to,
że się uda. Że teraz na pewno, że
już na zawsze. Patrzę, wzdychając
w bezkres Twoich oczu. I widzę
nieśmiałą szczerość i trochę
niepewności. I boję się miłości.
Wszystkich nieokiełznanych zazdrości,
cudzych żażyłości i rozmaitości.
Złam mnie. Zasłoń oczy i prowadź
przez życie. I kochaj. Ach, kochanie,
co to dla mnie... Litry wylanych
łez i godziny czekania. I wypowiadane
przez sen tylko Twoje imię. Żadne
inne. A myślami wciąż blisko i tęsknotą,
i zaczarowanymi marzeniami
i wpomnieniami. Dla mnie Ty całymi
dniami i nocami. Życiem. Najcenniejszym
pamiętnikiem, w którym dzień
po dniu opisany każdy. Moją
poranną kawą i wieczorną książką
na dobranoc. A nocą, kiedy światła
ostatnimi migocą siłami, bądź moimi
marzeniami. Namiętnymi chwilami.
Ponad nami mgła. A Ty i ja... Mrużymy
oczy. Dałam Ci się zamroczyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz