Dwa końce tej samej rzeki. Dwa brzegi. Dwie
pary oczu. Dwa spojrzenia. Dwie splecione
dłonie. Dwa milczenia. Jedna miłość. I pomiędzy
nimi coś niezwykłego. Wieczne zakochanie,
burza uczuć szaleńcza, rozkochane w sobie
dwa miłosne wnętrza, namiętność i pożądanie.
Na wzgórzu uczuciowości, oni razem. Poza
światem, tylko dla siebie. Zawsze i o każdej
porze. Wyjątkowi. Każdego dnia nowi,
z nowymi doświadczeniami, oddani tylko sobie.
Ona z duszą ckliwą i czystą, złośliwą, ognistą,
ale dla niego wyjątkową. On ozdobą jej, czuły,
kochający. Ich miłość, jak sen się śniący każdej
nocy, o tej samej porze. Jak człowiek w wiecznie
dobrym humorze. Jak wiatr kołysząca, budująca,
najprawdziwsza na świecie. Rozesłać by ją można
na wszystkie świata strony. Wpuścić we wszystkie
domy, w zakamarki, wszędzie. Oni ciągle sobie
tacy sami. Zakochani. Sobą dowartościowani, a
obdarowani miłością nieziemską. Dwa końce
tej samej rzeki. Dwa brzegi. Dwie pary oczu.
Dwie splecione dłonie. Dwie dusze. Dwa spojrzenia.
Jedna miłość. W nich nigdy ona się nie zmienia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz