Z konieczności. Lub z wyboru. Sporu
tego nie rozwiążesz. Ciągle mi gdzieś
ciążysz, ciągle przeszkadzasz, zawadzasz,
nie dajesz zapomnieć i chcesz się upomnieć
o swoje. Podboje Twoje już mnie nudzą.
Żmudną mi przyjemnością tęsknota
za miłością Twoją. Raz Ty mi ścieżką
różami usłaną, raz zakazanym owocem.
Raz słońcem, raz deszczem i nie wiem,
jeszcze czym. Z naszych win wspólnych
odeszła nić porozumienia. Zaplanowana,
nie z zaskoczenia. Potrzeba nam takiego
uświadomienia, że nie wszystko to musi
się skończyć. Że coś jednak nas łączy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz