Warto żyć dla chwil, które ociekają szczęściem.
Takich, które pomięte wynurzają się z głębin
duszy wtedy, kiedy myślano, że już nic ich
nie ruszy. Dla chwil żywych i prawdziwych.
Zawieszonych ponad nami tak wysoko, że
czasami przemijają niezauważone. Zrobione
na pozór, chcą się przeistoczyć. Zaskoczyć.
I zaskakują. Czują to napięcie zwane potocznie
szczęściem. Idą schodami w krainę cudną.
Nie nudną i nie monotonną. U brzegu rzeki
daleki świat odpływa. Zdobywać nowe szczyty
czas. I choć złe chwile, jak motyle nad głową
się unoszą, to już pora je zamienić. Docenić
to, co dobre. Złagodzić złośliwości i miłości
na siłę nie szukać. Przyjdzie sama. Ona jedna,
jedyna, ukochana. Wiatr wplącze jej we włosy
polne kwiaty, piękne maki i słoneczniki. Dla
chwil pięknych, jak po deszczu słońce, warto
się uśmiechać. Warto czekać. Być cierpliwym.
I mieć w oku taki błysk radości. Posmak czuć
życzliwości. Ku swojej wznosić się słabości.
Warto żyć dla chwil, które ociekają szczęściem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz