Skradasz się do mnie pośrodku bardzo
ciemnej, rozgwieżdżonej nocy. Czekam
już na Ciebie pośród drżących traw, które
staw naszych doznań otaczają dokoła.
Niepewnie i z lekkim przestraszeniem,
z drżeniem rąk przysuwasz mnie do siebie.
Świat staje w naszych oczach. Nieśmiało
dotykasz ust moich, ja Twoich i policzkami
rozgrzanymi do czerwoności, smak miłości,
krok po kroku, poznajemy. Błyska się i grzmi
dokoła. Jak deszczem ziemia nasiąka, tak ja
Tobą, a mną Ty przesiąkasz. Tak my, razem,
tylko dla siebie, jak w niebie się czujemy,
pod gwiazdami, które nad nami błyszczą.
Ognistość ciał naszych skąpanych w zmęczeniu.
I przeniknięte mną Twoje i Tobą moje, oczy.
Zanurzasz się we wnętrze moje wrzące.
I niegasnące jest moje Ciebie, pożądanie.
Wzdychanie. Burza z piorunami. Raz spokojniejsza,
a gdy uderza do wnętrza, nieopanowana. Tej
jednej połączeni nocy. W uczucia mocy.
Kochaj mnie. I dotykaj swoimi ustami.
A wtedy każdymi już nocami, pośród traw
tych drżących, dwoje ciał naszych i zmysłów
nad doznań stawem, łączyć się będzie.
Kochać. Ciebie, z Tobą, zawsze i wszędzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz